Historia dwóch artykułów o programowaniu, które uruchomiły lawinę nowych możliwości

Wszyscy znamy artystów jednego przeboju lub pisarzy, którzy napisali wiele książek ale tylko jedna z nich odniosła ogromny sukces. Możemy kąśliwie twierdzić, że wcześniejsza ich treść nadawała się tylko do kosza na śmieci lub spojrzeć na to zjawisko trochę z innej perspektywy. Być może byli na tyle wytrwali, że nie przestali kopać dopóki nie dokopali się do skarbu?

Co ma wspólnego z tym IT?

Nie zamierzam bynajmniej przekonywać wszystkich jak ważne jest konsekwentne dążenie do celu i robienie swoich rzeczy mimo niesprzyjających okoliczności. Chciałbym rzucić inne spojrzenie na rzeczy, których robienie pozornie nie daje nam większej wartości ale może prowadzić do pojawienia się możliwości o których wcześniej nawet nie pomyśleliśmy.

Mianowicie mam na myśli pisanie artykułów o IT, także tych gościnnych za które nie otrzymamy żadnego wynagrodzenia.

Darmowy i gościnny artykuł o programowaniu

Gdy piszę o programowaniu, najczęściej robię to po angielsku. Świadomie zrezygnowałem z prowadzenia bloga w dwóch językach ponieważ było to zbyt pracochłonne i nie miałem tylu miejsc do promocji swoich treści tak jak w przypadku artykułów anglojęzycznych. Coś jednak nie dawało mi spokoju i postanowiłem napisać kilka artykułów na blogu Bulldog Job.

Artykuły nie były zbyt popularne, być może przez to, że dopiero debiutowałem jako twórca treści, ze względu na zawężone grono odbiorców lub po prostu moje opracowanie nie przypadło innym do gustu. Czasami jednak wystarczy aby na dany tekst natrafiła odpowiednia osoba i ilość odsłon samego artykułu traci całkowicie znaczenie – tak było w moim przypadku.

Jak zostać prelegentem na dużej konferencji – przepis skrócony

Jakiś czas temu postanowiłem, że po 10 latach pracy jako programista nadszedł czas na kolejny krok do przodu, którym miało być dzielenie się wiedzą z innymi w formie występów na konferencjach i spotkaniach programistów. Blogowanie szło mi bardzo dobrze więc uważałem bycie prelegentem za naturalne następstwo pisania bloga.

Doszedłem w międzyczasie do wniosku, że istnieją trzy sposoby na zostanie prelegentem na danym wydarzeniu: pokazanie się i zostanie zauważonym przez organizatorów, złożenie własnej propozycji wystąpienia lub zostanie poleconym przez kogoś kogo organizatorzy znają i cenią. Wykluczyłem ostatni sposób i postanowiłem skupić się na dwóch pierwszych. Moje podanie na jedną z konferencji odbywających się we Wrocławiu zostało odrzucone więc postanowiłem skupić się na tworzeniu wartościowych treści.

Kilka tygodni po porażce z aplikowaniem, otrzymałem propozycję wystąpienia na dużych targach pracy IT Career Summit jako prelegent.

Nowa rola – nowe okazje

Od jakiegoś czasu chciałem spróbować swoich sił także w działce IT zwanej Business Developmentem. Rola business development managera polega na tworzeniu nowych możliwości biznesowych dla firmy poprzez różne działania, począwszy od tworzenia treści kończąc na klasycznym networkingu. Dzięki temu, że powiadomiłem firmę w której pracuje o mojej prelekcji, nawiązała się rozmowa, w której opowiedziałem CEO o swoich ambicjach i planach a w zamian otrzymałem szansę sprawdzenia się na nowym polu oraz pracę z ludźmi od których mogłem czerpać gigantyczne ilości wiedzy i doświadczenia. Otrzymałem także wsparcie techniczne i finansowe abym mógł dobrze przygotować się do swojej pierwszej prezentacji.

Od komentarza na LinkedIn do kariery trenera

Swój gościnny artykuł udostępniłem także na swoim profilu w serwisie LinkedIn. Cieszył się dosyć sporym zainteresowaniem jak na ilość kontaktów jakie miałem nawiązane w tamtym czasie. Otrzymałem także kilka komentarzy bezpośrednio pod artykułem a jeden z nich był dodany przez osobę związaną bezpośrednio ze szkołą programowania Code Sensei. Postanowiłem w myśl podstawowych zasad networkingu wykorzystać tą sytuację do nawiązania bezpośredniego kontaktu. Nawiązanie kontaktu sprawiło, że otrzymałem szansę sprawdzenia się w roli trenera języka Ruby. Mam za sobą już swój pierwszy webinar a teraz przygotowuje się do pierwszego szkolenia o którym usłyszycie niebawem.

Działania, które z pozoru nie dają wiele ale w szerszej perspektywie mają fundamentalne znaczenie

Gdy coś robimy, widzimy tylko doraźny efekt naszych działań. Możemy przewidywać skutki naszych działań ale do końca nigdy nie wiemy co może się zdarzyć. Gdyby ktoś mi powiedział, że w zamian za jeden artykuł będę mógł zostać prelegentem na konferencji, dostanę szansę pracy w nowym obszarze i będę mógł czerpać z doświadczenia innych specjalistów oraz, że otrzymam wsparcie finansowe i techniczne – raczej bym potraktował to w formie żartu albo zacząłbym się zastanawiać jak genialny artykuł muszę napisać. Prawda jest taka, że nie trzeba pisać genialnych artykułów, choć to pomaga, ale chodzi o to aby codziennie się pokazywać i robić swoje. Ważne jest aby nie zniechęcać się brakiem szybkich efektów. Nigdy nie wiadomo gdzie, jak wysoko i w jakiej formie wyrośnie ziarno, które zasialiśmy.

Za 91 razem napisałem artykuł, który zmienił bieg mojej kariery

Napisałem około 90 artykułów zanim opublikowałem tekst, który zdobył bardzo dużą popularność i spowodował pojawienie się możliwości o których w większości wcześniej nawet nie myślałem. Jeżeli natomiast już o nich myślałem to robiłem to w kategoriach rzeczy na które będę potrzebował wielu lat.

Obecność w najpopularniejszym newsletterze

Ruby Weekly to najpopularniejszy newsletter dotyczący języka programowania Ruby. W każdy czwartek ponad 40 tysięcy programistów na całym świecie otrzymuje nową dawkę najlepszych artykułów w branży z poprzedniego tygodnia. Kilka dni po publikacji artykułu na moim blogu, zaczęły do mnie spływać gratulacje – na początku byłem dosyć zagubiony bo nie do końca wiedziałem o co dokładnie chodzi. Jeden z moich znajomych rozwiał moje wątpliwości i pokazał mi najnowsze wydanie RubyWeekly i mój artykuł w głównej sekcji. Razem z pojawieniem się tam mojego artykułu, eksplodowała także liczba subskrybentów na moim blogu. Grono osób zainteresowanych moimi treściami powiększyło się o kilkaset osób w ciągu kilku następnych dni.

Od tamtego momentu, moje kolejne artykuły regularnie pojawiały się we wszystkich popularnych newsletterach branżowych (czasami dwukrotnie podczas jednego wydania). Omawiane były nawet podczas kilku odcinków rosyjskiego podcastu o programowaniu w Ruby oraz JavaScript.

Zaproszenie do najpopularniejszego podcastu o Ruby

Zazwyczaj nie słucham podcastów, wyjątkiem jest podcast Lepiej Teraz prowadzony przez Radka Budnickiego (serdecznie polecam). Dlatego tym bardziej zaintrygowała mnie propozycja wystąpienia w jednym z odcinków podcastu Ruby Rogues – najpopularniejszego podcastu o Ruby, w którym występował między innymi David Heinemeier Hansson, twórca frameworka Ruby on Rails. Odcinek z moim udziałem ukazał się kilkanaście tygodni temu i według statystyk na stronie, obecnie jest jednym z najpopularniejszych w całej historii.

Wczoraj miałem także okazję wystąpić w nagraniu do innego podcastu – My Ruby Show, którego premiera odbędzie dopiero za kilka miesięcy a do którego zostałem zaproszony dzięki wystąpieniu w Ruby Rogues.

Kiedyś chciałem zostać pisarzem ale nigdy bym nie pomyślał, że będę zarabiał na pisaniu o programowaniu

Nie mam na myśli tworzenia e-booków czy kursów. Nie mówię też o tworzeniu wpisów sponsorowanych na własnym blogu. Takie właśnie opcje na myśl mi przychodziły kiedy myślałem o monetyzowaniu własnej wiedzy. Chodzi o gościnne wpisy na innych blogach – tym razem jednak nie za darmo. Stawki często dochodziły do kilkuset złotych za jeden artykuł a z samej współpracy z copywriterami dodatkowo wynosiłem bardzo dużo wiedzy. Wystarczyło konsekwentnie dawać darmową wartość innymi aby zostać zauważonym.

Im więcej dajesz tym więcej dostajesz – ale nie natychmiast

Moją inspiracją jest Gary Vaynerchuk, guru mediów społecznościowych, który zawsze powtarza, że podstawą wszelkich działań i budowy silnej marki jest dawanie ogromnej ilości wartości za darmo. Na początku sceptycznie podchodziłem do takich rad ale z biegiem czasu muszę przyznać mu rację – to działa a do tego przynosi masę satysfakcji i daje o wiele więcej niż korzyści finansowe.

Mozolne i konsekwentne realizowanie własnego planu dzień po dniu daje zdumiewające efekty pod warunkiem, że jesteśmy w stanie wytrwać i nie zrezygnować. Tak samo jest z nauką programowania – im bardziej jesteśmy wytrwali i więcej pokonujemy barier, tym szybciej osiągamy kolejne “poziomy” na których pojawia się coraz więcej możliwości.

Jeżeli nie jesteś pewny czy warto napisać tą darmową bibliotekę w jakimś języku programowania, wydać tego ebook’a lub czy zrealizować ten pomysł, który siedzi Ci w głowie już od tak dawna – zastanów się jak dane działanie w dłuższej perspektywie czasu może zaprocentować zamiast zastanawiać się co możesz uzyskać natychmiast (poza doświadczeniem).

Czy to już coaching?

Całkiem sporo osób twierdzi, że styl moich artykułów jest bardzo “coachingowy”. Całkowicie nie mam nic przeciwko temu, nawet biorąc pod uwagę prześmiewczy stosunek większości osób do takiego stylu. Uważam, że dopóki ktoś dzieli się wiedzą popartą własnymi doświadczeniami, jest to mega wartościowa treść. Co do osób, które twierdzą, że to czerwone Ferrari w salonie tylko czeka aż do niego wsiądziesz… pozwolę sobie przemilczeć tą kwestię i czerpać wiedzę od wielu innych trenerów którzy dzielą się własnymi doświadczeniami i wiedzą przetestowaną na własnej skórze.

Pamiętam gdy w 2017 roku sięgnąłem po książkę Johna Somnez’a – Soft Skills developer, na temat budowy marki osobistej jako programista i rozwijania umiejętności miękkich. Z lekkim i pogardliwym uśmiechem czytałem o tym, że prowadzenie własnego bloga jest takie ważne, jak wiele drzwi zaczyna się otwierać, czemu odpowiednie nastawienie jest fundamentalne aby osiagnąć sukces, że bardzo dużo innych rzeczy jest możliwych. Czułem trochę, że dałem się nabrać na jakiś tani chwyt marketingowy “kolejnego człowieka sukcesu”. Patrząc z perspektywy czasu to właśnie ta książka była punktem zapalnym zmian w moim życiu i mojej karierze w IT. Postanowiłem uciszyć moje negatywne nastawienie i tą część mnie, która wiecznie twierdzi, że pewnych rzeczy nie mogę albo nie nadaje się do robienia czegoś. Miałem już dość zadowalania się przeciętnością. Od tamtego czasu przeczytałem już ponad 70 książek o różnej pokrewnej tematyce i wiem, że nie wrócę już nigdy do poprzedniego stanu kiedy wszystko było dla mnie tak niedostępne tylko dlatego bo taki obraz sobie w głowie stworzyłem.



Niebawem pojawią się kolejne artykuły, bądź z nimi na bieżąco zapisując się na listę subskrypcyjną.
Po zapisaniu się otrzymasz infografikę z wartościowymi informacjami na temat budowania marki osobistej dzięki, której zyskasz nowe możliwości!

Autor

Paweł Dąbrowski

Skupiam się na aspektach wykorzystania umiejętności miękkich w procesie wytwarzania oprogramowania i tworzeniu marki osobistej w branży IT. Posiadam ponad 10 lat doświadczenia w tworzeniu rozwiązań web. Senior Ruby Developer oraz Team Leader w firmie iRonin. Początkujący Business Development Manager.